L: H:

POLSKA LEGIONOWA POLSKA ODRODZONA POLSKA PODZIEMNA POLSKA ZNIEWOLONA POLSKA SOLIDARNA POLSKA WSPÓŁCZESNA
O FUNDACJI PROJEKTY FUNDACJI O SOWIŃCU
WSTECZ STRONA GŁÓWNA
sowiniec@gmail.com  
 
2010-04-16
PRZEMÓWIENIE W 73. ROCZNICĘ ŚMIERCI
MARSZAŁKA JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO, 12 MAJA 2008 R.

Prezydent RP Lech Kaczyński

Prezydent w hołdzie Naczelnikowi








To była bardzo miła niespodzianka dla licznych w Krakowie piłsudczyków: Prezydent RP Lech Kaczyński zdecydował się przyjechać 12 maja do wawelskiej krypty pod wieżą Srebrnych Dzwonów, aby złożyć hołd Naczelnikowi Państwa z lat 1918-1922 i Pierwszemu Marszałkowi Polski w 73. rocznicę jego śmierci.
Wszystkich zgromadzonych w miejscu ostatniego spoczynku Komendanta – kombatantów, harcerzy, działaczy stowarzyszeń patriotycznych, a także przedstawicieli władz państwowych, samorządowych oraz wojskowych Prezydent zaskoczył swym prawie dwudziestominutowym przemówieniem, wygłoszonym z dużą swadą, bez pomocy notatek. Wykazał się doskonałą znajomością faktów i dat z biografii Piłsudskiego, zarysowując zarazem równie precyzyjnie, jak zwięźle jego wizję silnego, dobrze urządzonego państwa, w którym nie było miejsca na faszyzm ani na urzędowy antysemityzm.
Jak podkreśliłem, dziękując mu na zakończenie ceremonii w imieniu krakowskich piłsudczyków za obecność w tym dniu w wawelskiej krypcie, było to wystąpienie znakomite merytorycznie i piękne literacko.
Po złożeniu kwiatów na trumnie wskrzesiciela i obrońcy Rzeczypospolitej członkowie Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie poprosili Prezydenta o awansowanie do stopnia generała brygady i odznaczenie Orderem Orła Białego śp. pułkownika Ryszarda Kuklińskiego.
Po wyjściu z krypty, a przed spotkaniem z księdzem kardynałem Stanisławem Dziwiszem, Lech Kaczyński ze wzruszeniem i z widoczną radością wysłuchał minikoncertu pieśni legionowych w wykonaniu uczniów Społecznej Szkoły Podstawowej nr 1 im. Józefa Piłsudskiego w Krakowie. Ich występ bardzo mu się spodobał, podszedł nawet do pięknie umundurowanych dzieci i zaśpiewał razem z nimi „Raduje się serce, raduje się dusza, gdy Pierwsza Kompania na wojenkę rusza”.
Po południu na kwaterze legionowej cmentarza Rakowickiego odbyła się uroczystość poświęcenia 67 odnowionych – z inicjatywy organizacji piłsudczykowskich – mogił żołnierzy Komendanta, poległych w latach I wojny światowej.
Jerzy Bukowski

Eminencjo, Panie Marszałku, Panie Wojewodo, Panowie Posłowie, Szanowni Państwo,
Dzisiaj przypada 73. rocznica śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego. Zmarł w Warszawie, w Belwederze. Zmarł dziewięć lat po tym, jak w maju 1926 r. przejął władzę przy użyciu siły. Przy użyciu siły – choć nie stworzył systemu dyktatorskiego. Był postacią w ciągu ostatnich dziewięciu lat swojego życia całkowicie dominującą. Był postacią, której legitymacja wtedy nie łączyła się z wyborem, ale formy zewnętrzne demokracji zostały zachowane. Dochodziło do ekscesów jak procesy brzeskie, jak aresztowania posłów w 1930 r., jednak nie miało to nic wspólnego – chociaż powinno być potępione i to mówię zupełnie jasno, tu przy grobie Wielkiego Marszałka – z tym, co działo się czy zaczynało się dziać wtedy w Niemczech, co działo się, choć było nieporównanie łagodniejsze, we Włoszech. Nie miało to nic wspólnego z tymi prądami, które płynęły wtedy przez Europę, negując same podstawy demokratycznego ustroju, wprowadzając rządy oparte wyłącznie na sile. Trzeba też pamiętać, że ten okres lat dziewięciu niezależnie od wszystkich wad, o których my ludzie XXI już wieku musimy pamiętać, bo te rzeczy są dzisiaj nie do powtórzenia, że ten świat odszedł. Musimy też pamiętać, że lata 1926-1935, to okres konsolidacji państwa. Okres konsolidacji państwa, które przecież niepodległość odzyskało dopiero w listopadzie 1918 r. Zamach majowy nastąpił w czasie zbliżonym do tego, jaki przeżywaliśmy w Polsce w roku 1997, czyli to były pierwsze lata wolności. Najpierw była wojna, powstania śląskie, powstanie poznańskie – zwycięskie zresztą – później była długa walka o wschodnie granice państwa, dopiero od 1921 r. można mówić o pokoju, ale w ramach tego pokoju płonęła w szczególności wschodnia granica. Stan dezorganizacji na przynajmniej części terytorium Rzeczypospolitej po I wojnie światowej osiągał rozmiary groźne z punktu widzenia interesów obywateli Polski i Polski jako państwa. I w tych warunkach do władzy doszła grupa z Marszałkiem Józefem Piłsudskim na czele, która, powtarzam, na pewno nie biła rekordów, jeżeli chodzi o demokrację, ale rządziła nieporównanie sprawniej niż rządzono wcześniej. Uporządkowała państwo.
Postaci Marszałka Piłsudskiego nie można jedynie łączyć z latami 1926-1935. Nie tylko z okresem, gdy był Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych, Ministrem Spraw Wojskowych i, co mniej się pamięta, dwukrotnie także premierem – urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej nigdy nie przyjął. Niezwykle ważny jest także czas, o którym mówił Pan Wojewoda, okres pierwszych lat II Rzeczypospolitej. Przypomnijmy, że Marszałek był wtedy Naczelnikiem Państwa, czyli głową państwa, rodzajem prezydenta. W sensie władzy cywilnej nie była ona, być może poza okresem rządów Jędrzeja Moraczewskiego, bardzo wielka. Natomiast Marszałek Piłsudski był niewątpliwie naczelnym wodzem w trakcie tej nie wojny, ale wielu wojen, które prowadziła Polska przez około dwa lata, nawet ponad dwa lata biorąc pod uwagę powstania śląskie, które również były ograniczoną formą wojny. I tutaj jego rola była absolutnie kluczowa. Dziś mamy na szczęście inny świat. Jednak w tamtym okresie gdyby nie zorganizowanie armii blisko milionowej, gdyby nie olbrzymi wysiłek wyniszczonego czteroletnią wojną narodu – mowa tu o I wojnie światowej – nie mielibyśmy państwa, które miało wtedy w rezultacie 388 tys. kilometrów kwadratowych. Mielibyśmy państwo o powierzchni może 200 może 220 tys. kilometrów kwadratowych. Znacznie mniejsze niż dzisiejsza Polska. Nie mielibyśmy państwa 24-25-milionowego, które w ciągu lat dwudziestu doszło do 35 milionów. Mielibyśmy państwo może 16, może 18-milionowe. I to, proszę pamiętać, jest w największym stopniu dzieło Marszałka Piłsudskiego i jego obozu politycznego. Nie tylko ich, zaangażowani byli i inni, ale w pierwszym rzędzie jest to dzieło tego właśnie obozu. To olbrzymia wręcz historyczna zasługa Marszałka, który w tym sensie jest istotnie ojcem naszego państwa.
Marszałek Piłsudski w roku 1918, gdy Rada Regencyjna powierzała mu 11 listopada władzę wojskową tylko, trzy dni później także cywilną, miał lat niespełna pięćdziesiąt jeden. Powstaje pytanie, dlaczego właśnie on? Skąd wzięło się to, że to on? W tej sytuacji, gdy w Lublinie powstał już lewicowy rząd premiera Daszyńskiego, kiedy Rada Regencyjna próbowała tworzyć rząd już Polski niepodległej – bo rządy Rady Regencyjnej, gabinety istniały przecież już od grudnia 1917 r. – gdy powstawała tu w Krakowie, a właściwie powstała już Komisja Likwidacyjna pod przewodnictwem polityka wybitnego Wincentego Witosa? Dlaczego to Marszałek Piłsudski miał być człowiekiem, którego zadaniem było wszelkie nurty zjednoczyć? Otóż wynikało to z co najmniej 25 lat jego poprzedniej działalności. Z konsekwentnie niepodległościowej działalności Polskiej Partii Socjalistycznej, chociaż walka o niepodległość nie była jedynym celem tej robotniczej przecież partii. Także po rozłamie w roku 1906 w PPS-ie Marszałek Piłsudski stanął na czele tych, którzy nie przekładali celów internacjonalnych nad cele narodowe – to był właściwie powód rozejścia się dwóch grup działaczy i powstania PPS Lewicy i PPS Frakcji Rewolucyjnej. Udział w rewolucji 1905 r., stworzenie i przywództwo wydziału bojowego, a następnie organizacji bojowej PPS-u. Dwukrotne ujęcie przez carskich oprawców. Następnie po przeniesieniu się do Galicji konsekwentna organizacja naszej siły zbrojnej i konsolidacja wokół tej siły, sił politycznych Polski, które gotowe były otwarcie stawiać kwestie niepodległości. To jest przecież Związek Walki Czynnej, to jest przecież Strzelec, to jest Tymczasowa Konfederacja Stronnictw Niepodległościowych – może tutaj troszkę mylę się w nazwach. Te wszystkie formy organizacyjne należy łączyć z Józefem Piłsudskim. Wydawałoby się, że mało realne, panował przecież jeszcze wtedy pokój. Austro-Węgrom powodziło się dobrze, Galicji powodziło się dobrze. Administracja była już kompletnie spolszczona, pułki armii austro-węgierskiej stacjonujące w Galicji stawały się coraz bardziej polskie. A jednak Marszałek liczył na wojnę i liczył słusznie. Liczył, że w tej wojnie trzeba dysponować jakąś siłą. Długo by opowiadać, jak ta siła, począwszy od wschodniego i zachodniego regionu, powstawała w roku 1914. Rezultatem były jednak brygady. Brygady wchodzące w skład Legionów. A dowódcą pierwszej brygady był brygadier Piłsudski. Czy żołnierzy tych brygad było dużo? Nie. To były formacje, których pełny skład odpowiadał może dwóm dywizjom. Ale brygady te biły się tak, że uzyskały sławę zarówno w armii austriackiej, pruskiej, jak i zresztą rosyjskiej. To klasa polskich żołnierzy w tych jednostkach była przesłanką do ogłoszenia aktu z 1916 r., aktu kiedyś niedocenionego z 5 listopada 1916 r., który jednak stanowił krok niezmiernie istotny. Oto po stu latach od Kongresu Wiedeńskiego powiedziano, że będzie jakieś państwo polskie. Jakie? Nieduże, zależne, ale jakieś państwo polskie. Zaczęły powstawać zaczątki administracji i Marszałek Piłsudski włączył się w te działania. Był szefem wydziału wojskowego wydawałoby się w operetkowej Tymczasowej Radzie Stanu. Uznał jednak, że działalność należy prowadzić i prowadził ją dotąd, dopóki sądził, że jest ona dobra dla Polski. Kiedy zorientował się, jakie będą dalsze losy I wojny światowej, a po przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do wojny wydawało się to przesądzone, poszedł na starcie z niemieckim okupantem, został internowany i to też była decyzja słuszna. Nie wszyscy ją podjęli, bo przecież tak zwani aktywiści organizowali – to zresztą też wyszło na dobre – polską administrację, a w końcu nawet i polskie gabinety, polskie rządy od końca 1917 r., o których wspominałem. Piłsudski jednak tych spraw na rękach, można powiedzieć, nie miał, a więc był człowiekiem z czystą kartą. Miał już poważny autorytet, był wojskowym i to właśnie pozwalało mu w latach 1918-1919 stworzyć coś, co można określić najkrócej – państwo polskie, państwo z silną armią, państwo może jeszcze nie odpowiednio sprawne, ale jednak państwo. W co wtedy wierzył Marszałek Piłsudski – to też warto wiedzieć. Marszałek Piłsudski był głęboko przekonany w tym okresie, że demokracja jest najlepszym i najskuteczniejszym sposobem rządzenia. Bardzo szybko zarządził wybory. Z tego, co pisał, z tego co, mówił w tym czasie, wydawało się jasne, że wierzy w to, że odpowiednie problemy rozwiąże on, odpowiednie Sejm, odpowiednie rząd. Rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana. W szczególności zamach na Prezydenta Narutowicza zrobił na Marszałku bardzo duże wrażenie. Stracił wiarę w to, że Polską da się naraz rządzić w pełni demokratycznie i w pełni skutecznie. Stąd wydarzenia roku 1926, które z dzisiejszego punktu widzenia kraju będącego w Europie, kraju przywiązanego do demokracji, w Europie przywiązanej do demokracji, w świecie, gdzie armia stoi rzeczywiście poza polityką, bo wtedy tak nie było, tego oczywiście akceptować się nie da. Ale należy zapytać, czy z tych dróg, które były możliwe, tamta droga nie była jednak względnie najlepsza, powtarzam względnie najlepsza. Stąd też i ostatnią część życia Wielkiego Marszałka należy traktować jako pozytywną, choć z pewnymi plamami.
Podsumowując jego dorobek, trzeba powiedzieć, że był to człowiek ze szlacheckiego dworku, który poszedł najpierw drogą częstą dla ówczesnej polskiej inteligencji, a był szlacheckim inteligentem w klasycznym tego słowa znaczeniu, z pierwszego pokolenia. Poszedł drogą lewicową, poszedł drogą PPS-owską i z czasem zrozumiał, że jest to droga, która, niepozbawiona wprawdzie zalet, nie wyczerpuje wszystkiego tego, co wiąże się ze sprawą niepodległości, demokracji, sprawnego funkcjonowania państwa. Wysiadł z czerwonego tramwaju na przystanku niepodległość. I jak myślę, wysiadł w sposób świadomy, wysiadł, żeby móc stworzyć państwo nie jednej grupy społecznej, tylko państwo całego narodu, a w istocie państwo wtedy wielu narodów. W tradycji, która funkcjonuje w pewien sposób do dziś, istnieje obóz państwowy i obóz narodowy. Obóz, który Rzeczpospolitą utożsamia przede wszystkim z etnicznymi Polakami – oczywiście stanowią i stanowili w nim większość – i obóz, który Rzeczpospolitą utożsamia z obywatelami, z których oczywiście większość to Polacy, wśród nich zdecydowana większość to katolicy, ale wchodzą w skład tego narodu przedstawiciele różnych narodowości – Ukraińcy, Żydzi, Białorusini i Litwini, także inni. Marszałek Piłsudski był zdecydowanym zwolennikiem konsolidowania takiej właśnie formy narodu politycznego. A konsolidacja ta miała być oparta o państwo. Nie kryję, że uwzględniając różnicę czasu, uwzględniając różnicę wymiaru postaci, bo nigdy bym nie śmiał porównywać się tutaj, jestem kontynuatorem tej myśli. Dzisiaj, w innych warunkach problem narodowy istnieje na minimalną skalę, ale mimo wszystko należy pamiętać, że Polska jest jak wszystkie narody europejskie narodem politycznym, narodem, w którym dominują ludzie o całkowicie polskich korzeniach, ale i narodem, do którego należą również osoby mające korzenie inne, o ile z interesem naszego państwa, z interesem owego politycznie rozumianego narodu się utożsamiają.
Szanowni Państwo,
Trzydzieści kilka lat temu mój bliski przyjaciel, mój i mojego brata, był na krótkiej praktyce w Republice Federalnej Niemiec i tam słyszał informację o śmierci założyciela Państwa Izrael Ben Guriona. Użyto wtedy w niemieckiej telewizji – RFN-owskiej – takiego porównania: Ben Guriona da się porównać w historii Europy XIX i XX w. tylko z dwiema osobami: Ottonem Bismarckiem i Józefem Piłsudskim. Powtarzam te słowa, bo padły nie z polskich ust, nie w ramach polsko-niemieckiego sojuszu, padły daleko od Polski w okresie, gdy nasza ojczyzna owszem istniała, ale nie była w pełni niepodległa. Niech to będzie podsumowaniem. Niech to będzie dowodem na to, jak ci, którzy znają nieco historię Polski, oceniają postać, której 73. rocznicę śmierci dziś obchodzimy.

Podczas spotkania z mediami Prezydent RP powiedział:

Szanowni Państwo,
Dziś mija 73. rocznica śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego. Mówiłem o nim dłuższy czas w Krypcie Srebrnych Dzwonów, gdzie Marszałek Piłsudski spoczywa. Mówiłem o różnych okresach jego życia, o władzy, którą sprawował w latach 1926-1935, o czasie, kiedy był Naczelnikiem Państwa, tworząc jego podstawę i dowodząc armią w licznych wojnach, mówiłem o okresie Legionów, które przez swą sławę – sławę znakomitych oddziałów wojskowych – stworzyły podstawę do różnych decyzji o charakterze politycznym, a w szczególności ze strony Niemiec i Austrii. Mówiłem o działalności w Związku Walki Czynnej, Konfederacji Stronnictw Niepodległościowych, ale także wcześniej w organizacji bojowej PPS-u i jeszcze wcześniej o działalności w Polskiej Partii Socjalistycznej.
Na koniec powiedziałem o tym, co usłyszałem w bardzo już odległych latach – wtedy nie było jeszcze nawet 40. rocznicy śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego – była mniej więcej 38. czy 39. Zmarł twórca państwa Izrael – Ben Gurion i w niemieckiej telewizji powiedziano, że Ben Guriona można porównać tylko z dwiema postaciami – z Ottonem Bismarkiem, niezależnie jakbyśmy go lubili, czy nie lubili, i z Marszałkiem Piłsudskim. Ta wypowiedź niemieckiego dziennikarza z odległych lat – powtarzam, bardzo już odległych lat – jest o tyle istotna – że ona dowodzi, jak był oceniany Marszałek Piłsudski przez innych. I zostańmy przy tym.
Był jednym z najwybitniejszych polityków europejskich pierwszych dziesięcioleci XX w. Stworzył duże państwo i potrafił to państwo uporządkować. Ma także swoje winy. Polska po roku 1926 nie była wzorem demokracji. Ale jednocześnie to w Polsce postawiono tamę faszyzmowi, państwowemu antysemityzmowi, próbom organizowania pogromów i to wszystko też było za czasów Marszałka Józefa Piłsudskiego.
Mogę powiedzieć, że przyjechałem tutaj także dlatego, że jestem gorącym wyznawcą tych przekonań – oczywiście z uwzględnieniem różnicy czasu – które określamy jako przekonania państwowe, jako dawny obóz państwowy w przeciwieństwie do dawnego obozu narodowego. Czyli obóz, który traktował naród jako twór polityczny – oczywiście, w którym dominują etnicznie Polacy, ale w którym są także ludzie innych narodowości – to było szczególnie istotne w Polsce międzywojennej – a ośrodkiem konsolidacji jest państwo polskie, któremu wszyscy powinni służyć. Inaczej mówiąc, nie będąc nawet Polakiem, można być polskim patriotą – patriotą polskiego państwa.
To jest podejście europejskie – dzisiaj nowoczesne – a i nam w dalszym ciągu potrzebne, mimo iż Polska dzisiaj, w sensie etnicznym, jest bardzo jednorodna.

  DO GÓRY   ID: 24896      



DO GÓRY   WSTECZ


Czasopismo "Sowiniec"
Dane teleadresowe Fundacji
Czytelnia FCDCN
Archiwum fotograficzne (2161 fot.)
Katalog druków zwartych drugiego obiegu
   (6082 pozycji)

Katalog druków ciągłych drugiego obiegu
   (4406 pozycji)

Księgozbiór podręczny fundacji (3945 pozycji)
Indeks osobowy
Indeks przedmiotowy
Indeks tytułów




Projekt "Głosy Solidarności" dofinansowany przez Muzeum Historii Polski w Warszawie
"Solidarność" - Komisje Zakładowe
1% dla Fundacji !
Przekaż zbiory


Fundacja Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego
al. Mickiewicza 22, 30-059 Kraków, tel./fax +48 (012) 663-34-66
e-mail: Fundacja CDCN sowiniec@gmail.com
Webmaster plok@poczta.fm (388415)